10 minutowy przewodnik o Growth Hackingu w Online Marketingu

Growth_Hacking

Książek i artykułów na temat growth hackingu jest coraz więcej. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że czas to pieniądz, a Ty w zabieganym Świecie nie masz czasu przeczytać ich wszystkich. Dlatego też w ciągu zaledwie 10 minut pomogę Ci zrozumieć istotę growth hackingu. Dlaczego akurat ta tematyka? Dzięki niej content marketing nabiera rumieńców, email makreting dostaje skrzydeł, a online marketing wspina się na wyżyny.

Przewodnik ten skierowany jest do osób, które podobnie jak ja, nie dysponują wielomilionowym budżetem na reklamę, nie posiadają setek tysięcy oddanych fanów oraz całego sztabu copywriterów na własny użytek. Chcą jednak przyciągnąć uwagę odbiorcy. Jak? Organicznym, wartościowym storytelligiem.

Tak więc pora przejść do meritum. Czas start!

Czym jest growth hacking?

Growth hacking to zbiór taktyk i najlepszych praktyk pozwalających na szybkie przyciągnięcie odbiorcy.

O growth hackingu usłyszałam po raz pierwszy od Neila Patela, który przez niektórych uważany jest za Twórcę tego terminu. Dlaczego akurat hacking? Ma on być swego rodzaju przeciwieństwem (lub usprawnieniem i przyspieszeniem) tradycyjnych i powolnych technik marketingowych. Choć sam termin powstał dopiero niedawno, akcje growth hackingowe znane są już od lat 90-tych.

growth hackingSekretem growth hackingu jest wykorzystanie potęgi wartościowego contentu oraz różnorodnych możliwości ze świata IT. Wykorzystuje się dokładną analizę określonej grupy docelowej i jej potrzeby. Growth hacking często bazuje na marketingu wirusowym oraz wspomaga się potęgą mediów społecznościowych.

Zapewne nie raz słyszałeś o tym jak ważne jest SEO i jak bardzo powinieneś na nie zwracać uwagę. Problem polega na tym, że wiele osób tak bardzo stara się działać zgodnie z Search Engine Optimisation, że zapomina o najważniejszym aspekcie każdego contentu – WARTOŚCI jaką powinien dawać odbiorcy. Co z tego bowiem, że Twój artykuł będzie Google friendly, jeśli Twój odbiorca, kompletnie znudzony nie doczyta go nawet do końca? Growth hacking nie skupia się ani na SEO, ani na tradycyjnym marketingu. Odnajduje drogę „na skróty” dzięki której trafiasz do dużej liczby nowych odbiorców.

Mój artykuł, dzięki któremu również i Ty będziesz mógł zacząć swoją przygodę z growth hackingiem, podzieliłem na 4 części, do których należą:

  1. Przed tworzeniem contentu
  2. Proces twórczy
  3. Działania przed publikacją
  4. Działania po starcie akcji growth hackingowej

1. Przed tworzeniem contentu

nie zepsuj tegoPisanie to tylko wierzchołek góry lodowej. To co zrobisz zanim opublikujesz określony content jest o wiele bardziej istotne. Ludzie, którzy odwiedzą Twoją stronę dadzą Ci coś niezwykle cennego – ich czas. Nie zepsuj tego. Zanim więc zaczniesz swój proces twórczy skup się na dokładnym zbadaniu Twojej grupy docelowej. Jakie ma zainteresowania? Jak spędza czas wolny? Z jakich narzędzi korzysta? Gdzie mieszka? Jakim językiem się posługuje? Jak najbardziej postaraj się rozbudować swoją buyer personę.

Jeśli pracujesz w większej firmie dobierz odpowiedni zespół copywriterów, researcherów i programistów. Działasz w małym przedsiębiorstwie? Nie ma problemu. Większość zadań będziesz mógł wykonać samodzielnie, potrzeba Ci po prostu będzie nieco więcej czasu. Nikt w Twojej firmie nie zna się na programowaniu? Również nic straconego! Więcej na ten temat przeczytasz pod koniec artykułu  :).

2. Proces twórczy

Bądźmy realistami. Mało jest unikalnych podejść do marketingu, które jeszcze nie zostały wprowadzone. Nawet jeśli nie występują w Twojej branży lub w Twoim kraju, zapewne ktoś inny już na nich skorzystał. Wykorzystaj to! Dokładnie przeanalizuj inne akcje growth hackingowe. Będą inspiracją do dalszego działania. Będziesz mógł również rozeznać się czy różnorodne zastosowania informatyczne, które przyczyniły się do rozwoju innych firm są możliwe do zaimplementowania również w Twoim wypadku. Pisząc kieruj się następującymi zasadami: wartością dla odbiorcy jaką niesie Twój przekaz, spójnością i odpowiednim designem (w końcu wielu z nas to wzrokowcy). Pamiętaj, że nie wszystko co piszą w Internecie jest prawdą. Upewnij się, że masz dostęp do danych źródłowych.

Oto parę przykładów udanych akcji growth hackingowych:

Hotmail

Hotmail jako jeden z pierwszych wprowadził akcje growth hackingową, która przyniosła mu ogromny wzrost użytkowników. Taktyka była bardzo prosta: do każdego e-maila wysłanego przez osobę posiadającą Hotmaila dopisywał na końcu wiadomości “PS: I Love You. Get Your Free Email At Hotmail”. Tak prosta, a zarazem pomysłowa kampania spowodowała, że w ciągu nieco ponad roku firma posiadała aż 12 milionów użytkowników (w tym czasie liczba osób korzystających z Internetu wynosiła 70 milionów).

Dropbox

Dropbox znalazł świetny sposób na zwiększenie liczby swoich użytkowników. Za każde skuteczne (czyli zakończone pobraniem Dropboxa) polecenie, użytkownik dostawał dodatkowe miejsce na dysku. Podobnie działo się po zintegrowaniu Dropboxa z mediami społecznościowymi.

dropbox

W XXI wieku potrzebujemy coraz więcej przestrzeni, nasze pliki zajmują coraz więcej miejsca. Zagranie firmy było więc strzałem w dziesiątkę.

AppSumo

AppSumo to strona, która działa podobnie do znanego wszystkim Grouponu. Skupia się jednak na promocyjnych aplikacjach. W późniejszym czasie rozwinęła swoje usługi również na inne produkty np. ebooki.

Założyciel firmy, Noah Kagan, próbował wielu sposobów na promocję swojego start upu. Wreszcie znalazł ten, który sprawił, że liczba użytkowników przeszła jego najśmielsze oczekiwania.

Sposobem growth hackingowym firmy był konkurs dla osób, które już korzystały z AppSumo. Konkurs ten uwzględniał fakt, że wielu użytkowników bardzo ceniło aplikacje pozwalające na przechowywanie plików w chmurze, w tym Dropboxa. Noah postanowił to wykorzystać. W zamian za polecanie AppSumo znajomym, ufundował dożywotnie konta Dropbox Premium zwycięzcom konkursu. Było to mistrzowskie posunięcie, które sprawiło, że poniesiony przez firmę koszt zwrócił się bardzo szybko. Znacznie zwiększyła się też rozpoznawalność marki.

LinkedIn

Firma rozrosła się z 2 do 20 milionów użytkowników za pomocą jednej prostej taktyki growth hackingowej. Postanowiła stworzyć publiczne profile użytkowników. Dzięki temu zaczęła pojawiać się w ogromnej ilości organicznych rezultatów Google. Za każdym razem kiedy ktoś poszukiwał konkretnego nazwiska, informacji o określonym stanowisku lub firmie – LinkedIn pojawiał się jako jeden z pierwszych rezultatów. Było to bardzo innowatorskie zachowanie, wcześniej bowiem osoby, które nie posiadały swojej strony internetowej było ciężko odnaleźć.

Instagram

Instagram połączył ze sobą 2 techniki. Po pierwsze, podobnie jak LinkedIn postawił na „upublicznienie”. Każde dodawane zdjęcia były publiczne. Była więc to spora alternatywa dla prywatnych zdjęć na Facebooku. Na Instagram zaczęły ściągać osoby chcące „podejrzeć” zdjęcia znanych i lubianych.

Drugim trikiem firmy była integracja z Facebookiem – ogromnym społecznościowym gigantem. Dzieki możliwości publikowania zdjęć na 2 portalach na raz znacznie zwiększyła się rozpoznawalność marki, która skorzystała na tym, że konto na Facebooku miały miliony osób na całym świecie.

YouTube

youtubeYouTube, który jest obecnie druga najbardziej popularną przeglądarką na świecie zagrał dość ryzykownie. W czasach kiedy firmy za wszelką cenę chciały ściągnąć ruch na swoje strony, YouTube postanowił wprowadzić możliwość wstawiania „jego” filmów na innych stronach internetowych tworząc tzw. embeed code. Było to genialne zagranie. Marka nie tylko na tym nie straciła, ale zyskała jeszcze większą rozpoznawalność.

3. Działania przed publikacją

Zanim opublikujesz Twój content, upewnij się, że jesteś przygotowany na to co nadejdzie. Po pierwsze – czy Twoja strona internetowa przetrwa ogromne natężenie ruchu i czy nie padnie Ci serwer.

Kiedy opublikowaliśmy nasz pierwszy viralowy content 40 Sprawdzonych Stron, z których pobierzesz Darmowe Zdjęcia nie spodziewaliśmy się, że natężenie ruchu na naszym www będzie tak duże, że wszystko przestanie nam działać. Szybko jednak udało nam się wyeliminować wszelkie niedociągnięcia i przy następnych viralach nie pamiętaliśmy już o zwiększeniu naszych możliwości serwerowych. Ty również weź to pod uwagę.

Sprawdź też czy inne Twoje strony działają poprawnie, a rejestracja (czy to na newsletter) czy pozwalająca uzyskać dostęp do Twojego produktu lub usługi, będzie krótka i przyjemna dla odbiorcy.

Bardzo ważne jest również upewnienie się, że Twoja strona jest responsywna i przyjazna dla urządzeń mobilnych. Obecnie coraz więcej osób korzysta z tabletów oraz smartfonów.

Co więcej? Sporządź listę miejsc w których możesz opublikować informacje na temat Twojego działania. Mogą być to grupy lub fanpage’e na Facebooku, fora internetowe lub informacja zamieszczona w branżowych gazetach lub newsletterach.

I na koniec: Pamiętaj również o integracji z mediami społecznościowymi. To najprostszy i najszybszy sposób na promocję Twojego contentu, który z chęcią wybierany jest przez coraz większą liczbę Internatów.

4. Działania po starcie akcji growth hackingowej

Dokładnie pamiętam swoje początki. Dzień w którym napisałem swój pierwszy wartościowy artykuł, który, patrząc całkowicie subiektywnie, był najlepszym wpisem jaki tego dnia ujrzał Internet. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy następnego dnia posiadał on jedynie parę polubień. Jeśli odliczę moją mamę, znajomych i kolegów z pracy, zostałyby może ze 2. Tragedia.

Pamiętaj więc o jednym – content, nawet najlepszy, sam się nie wypromuje. Promuj go na różnorodnych grupach, fanpage’ach i forach. Mówiąc krótko – tam gdzie są jego odbiorcy. Nie bój się – jeśli wedle założenia stanowi on wartość dla odbiorcy nie narazisz się na efekt Media Expert, którego reklama zyskała miano najbardziej znienawidzonej przez polskich internautów.

I na koniec:

Jeśli myślisz, że growth hacking jest tylko dla osób które posiadają w swoim zespole doświadczonych programistów – jesteś w błędzie. Istnieje bowiem wiele prostych narzędzi które wspomogą Twoje działania, nawet jeśli technologia nie jest Twoją najmocniejszą stroną. Jeden warunek bezwzględnie musi być jednak zachowany – użyteczność dla odbiorcy.

Przykładowym połączeniem prostych narzędzi zwiększających Twoją widoczność na rynku oraz wartościowym contentem jest nasz artykuł 102 darmowe fonty z polskimi znakami.

Początkowo promowaliśmy go bez „wsparcia technologicznego” i musze przyznać, osiągnęliśmy bardzo zadowalające rezultaty. Postanowiliśmy jednak jeszcze bardziej je podkręcić. Tu do gry wkroczył Social Locker. Jest to prosta w obsłudze wtyczka WordPressowa, dzięki której możesz zablokować część swojego contentu. Będzie on możliwy do odblokowania po udostępnieniu Twojej treści w mediach społecznościowych. My postawiliśmy w tym wypadku na Facebooka i Twittera. Rezultat to grubo ponad 3000 like’ów, 450 tweetów i ponad 100k wizyt tylko na tym jednym wpisie. To chyba niezły wynik jak na jeden wpis, prawda?

Social Locker

Social Locker to tylko jedna z możliwości. Internet dostarcza ich wiele. Zrób więc dokładne rozeznanie rynku i do dzieła. Sky is the limit!

Tomasz Winter